Cała prawda o audiotele

„Nasz nowy konkurs pozwoli Ci wygrać wspaniałą nagrodę, jaką jest rodzinny samochód, wyposażony w poduszkę powietrzną, napęd na cztery koła i pojemny bagażnik. Nie musisz nawet odpowiadać na żadne trudne pytania! Wystarczy, że zadzwonisz pod numer 0-700... Pamiętaj, ten wspaniały samochód może być Twój bez żadnego wysiłku. Nie czekaj!

PS. Musisz mieć 18 lat. Płacisz 3,46+VAT za minutę połączenia”.

Coraz mniej jest stacji telewizyjnych, które obywają się bez konkursów audiotele. Coraz mniej jest również konkursów, wymagających odpowiadania na „trudne” pytania. Coraz mniej ponoć chętnych, do sięgnięcia słuchawkę. A fenomen audiotele wciąż trwa!

Na czym to wszystko polega?

Zabawa w audiotele zaatakowała nas przed kilkoma laty. Telewizje (te komercyjne i państwowe) zaatakowały widzów telefonicznymi konkurami. Wystarczyło podnieść słuchawkę, wykręcić numer i odpowiedzieć na pytanie. Cała operacja trwała od 3 do 5 minut - plus kilkakrotne wykręcenie podawanego numeru, bo linie były permanentnie zajęte. Jeśli wierzyć telewizji, liczba chętnych była zastraszająca. W każdym konkursie brały udział miliony spragnionych wygranej widzów.

Potem - zwykle późną nocą - następowało losowanie. Najpierw komputer wybierał sto dobrych odpowiedzi, a potem, już na ekranie telewizora, mogliśmy podziwiać, jak prowadzący wybiera szczęśliwego zwycięzcę. Następował telefon, widz weryfikował swoje dane i podawał tajemniczą, wielocyfrową liczbę - czasem musiał nieźle się namęczyć, by trafić na odpowiednią.

@zdjęcie: człowiek z zapartym tchem wpatrujący się w telewizor, w ręku trzymający telefon

Wielu ludzi kilkakrotnie dzwoniło z odpowiedzią na pytanie konkursowe, by zwiększyć swoje szanse na zwycięstwo.

@koniec

Idiotele

W środowisku widzów rozumnych rodziły się wątpliwości. Konkursy niewątpliwie były proste, czasem wręcz głupawe. Wystarczyła wiedza dziesięciolatka albo spojrzenie do programu telewizyjnego, by na nie odpowiedzieć. Audiotele szybko zyskało więc nowe miano - „idiotele”, czyli: konkursy dla idiotów. W podwójnym tego słowa znaczeniu. Idiotów, bo każdy idiota był w stanie odpowiedzieć na niezwykle „trudne” pytania. Idiotów, bo myślący ludzie wiedzieli, że szansa wygrania w najlepszym wypadku jest jak jeden do miliona.

Co ciekawe, myślących ludzi z roku na rok było chyba coraz więcej. Choć z drugiej strony możliwe, że organizatorzy konkursów uznali, iż dzwoni za mało osób. Nagle bowiem zamiast trzech odpowiedzi zaczęły pojawiać się dwie, a ostatnio - w pewnej komercyjnej telewizji - wystarczy tylko zadzwonić, by coś wygrać!

Kilka prawdziwych liczb

Chcąc zrozumieć, jak działa audiotele, wystarczy dokonać kilku obliczeń i oprzeć się na kilku danych oraz założeniach. Minuta rozmowy z 0-700 kosztuje 3,46 (plus VAT, który możemy pominąć), z czego ok. 30% może zabierać telekomunikacja. Podanie danych konkursowicza i odpowiedzi zajmuje mniej więcej 3 minuty. Niech przeciętna liczba uczestników wynosi dwa miliony...

3,46 x 3 x 2 000 000 x 0,7 = 1 453 200 000

Na konto organizatora konkursu wpływa więc prawie półtora miliarda złotych. Od tego trzeba odjąć koszt reklamy (niewielki, bo informacje o konkursie puszczamy w swojej telewizji) i nagrody, zwykle przez kogoś fundowanej (w końcu w telewizji pojawi się kilkakrotnie marka samochodu). Innymi słowy na jednym konkursie zarabia się około miliarda złotych - lekką ręką.

Zwycięzcy i przegrani

Wygranie niewątpliwie we wszystkich konkursach są. Nie pozwólmy sobie na spiskową teorię dziejów i uznajmy, że nagrody nie dostaje syn kumpla reżysera serialu. A ponieważ są zwycięzcy, są również chętni, by zagrać. Wydatek tych 10-15 złotych na jeden telefon nie wydaje się duży. Ech, nawet jeśli zadzwonimy trzy razy, to nasz rachunek telefoniczny wzrośnie tylko o ok. 35 złotych. Warto zaryzykować, prawda? Bo nagrodą są wakacje w ciepłych krajach!

Konkursy audiotele są co najmniej trzy razy w miesiącu, licząc wszystkie telewizje. Zawierzając badaniom opinii publicznej, można dojść do wniosku, że zdarzają się ludzie biorący udział we wszystkich i dzwoniący przynajmniej dwa razy na każdy z tych konkursów. Łatwo policzyć, że wydają oni mniej więcej 100 złotych miesięcznie - 1 200 w skali rocznej. W zamian zwykle dostają nagrody pocieszenia (kasty z filmem, sto litrów wody gazowanej lub plecak przypraw do zup), warte ok. 300-400 złotych...

@zdjęcie: człowiek otoczony zgrzewkami z wodą

Wydając 100 złotych miesięcznie można z powodzeniem wygrać nagrodę pocieszenia, wartą 50 zł: wodę gazowaną, kasety wideo albo koszulkę filmową!

@koniec

Nie tylko konkursy

Audiotele to nie tylko konkursy dla zwabionych łatwymi nagrodami. To również sposób na zgłoszenie się do teleturnieju (tu prym wiodą „Milionerzy” - w samym trakcie trwania emisji jest ponoć do miliona zgłoszeń!), co dodatkowo zwiększa zyski nadawcy. To także doskonała metoda na ustalenie preferencji publiczności. W tym przypadku kierunek wskazał Big Brother, choć już wcześniej muzyczny konkurs Eurowizji opierał się na telefonicznych głosach. Takie audiotelefoniczne głosowanie pozwala ustalić za kim naprawdę jest publiczność. I korzystają z niego choćby twórcy telefonicznych list muzycznych.

Uruchamiane są również telefony 0-700 w dobrej sprawie. Choćby na rzecz powodzian. Dzwonimy, słuchamy monologu jakiejś znanej osoby, a pieniądze idą na zbożny cel. W tym przypadku trudno coś zarzucić twórcom takich linii.

Dla dorosłych

Nie można zapomnieć o liniach dla dorosłych. Nie tylko w polskich telewizjach pojawiają się reklamy roznegliżowanych pań, zachęcających do erotycznych pogawędek przez telefon - za 3,46 plus VAT. Przeciętnemu człowiekowi trudno sobie wyobrazić, jak można pod takie 0-700 zadzwonić. I co rozmowa z panią po drugiej stronie daje. Tym bardziej, że rozum podpowiada, iż nie przypomina ona pięknej blondynki na ekranie...

Co dalej?

Konkursy audiotele prędzej czy później zejdą z ekranów telewizorów. Umrą - albo śmiercią naturalną, albo wyparte. Powoli ma miejsce właśnie to drugie zejście z anteny. Wielki Brat pokazał, jaka jest potęga SMSów. Słynna sprawa Klaudiusza, który z powodu bomby SMSowej (ponoć w godzinę programu przyszło tyle wiadomości, ile w przeciągu tygodnia!) został wyrzucony z domu BB, by potem - po dokładnych wyliczeniach - wrócić do niego. Nic więc dziwnego, że właśnie tą drogą podążyli telewizyjni poszukiwacze łatwych pieniędzy. Już na antenie telewizji pojawił się nowy konkurs. Cena SMSa: 5 zł + VAT. Organizator niewiele straci, jeśli chodzi o koszt jednego głosu. A ile więcej osób weźmie udział w konkursie!

więcej...