Nowa odsłona kultowego czasopisma dla miłośników narracyjnych gier fabularnych pozwoliła mi rozwinąć skrzydła w obszarze ulubionej rozrywki sprzed lat:)

Ludzie Y: Zarys uniwersum i kampanii -> nMiM05

W nie tak odległej przeszłości. W naszej biednej Polsce. W czasach, gdy nie było internetu ani komórek. Gdy pomiędzy Odrą a Wisłą nie działo się najlepiej. Wówczas pojawili się ONI. Ludzie Y. Mutanci. Obdarzeni mocami, o jakich zwykli ludzie mogą co najwyżej marzyć…

Szanuj mistrza swego - Możesz mieć gorszego -> nMiM05

Narracyjne gry fabularne są niezwykłe z wielu powodów. Dla nas dość oczywistych. Ale czasem oczywistości nie bywają aż tak oczywiste, jakby się nam wydawało. A w RPGach na pierwszy plan wychodzi specyficzna „asymetryczność” rozgrywki. Tzn. jest jeden Mistrz – i wielu graczy… 

Grajmy modernistycznie -> nMiM05

Obyś grał w ciekawych czasach
– taka parafraza słynnego powiedzenia nasuwa się, gdy myślę o sesjach rozgrywanych w naszej rzeczywistości. Bo przecież gramy po to, by na chwilę oderwać się od otaczających nas realiów, przeżyć coś niezwykłego, niesamowitego, odmiennego. Nastukać orków czy innych szturmowców, splądrować smocze leże czy gwiezdną stację… być kimś innym w zupełnie innym świecie…

Niespójne fantasy – tylko to ma sens! -> nMiM04

Każdy z nas – mniej i bardziej wyrobionych znawców gier fabularnych, planszowych czy wideo, a także miłośników literatury oraz filmu – najczęściej nie ma wątpliwości ze wskazaniem, czy dany utwór należy do gatunku fantasy, czy też nie. A mimo to ciężko podać definicję »klasycznego fantasy« i ustalić jego cechy charakterystyczne. Bo fantasy to zarówno Tolkien, Gaiman czy Rowling, jak i Star Wars, Diuna (dla wielu) oraz rzecz jasna Kryształy Czasu i Conan Howard et consortes. Ale z drugiej strony dla całej rzeczy „Gra o Tron” czy „Mistrz i Małgorzata” już do fantasy się nie zaliczają… Podobnie rzecz się ma z Biblią, Kubusiem Puchatkiem czy „Szatańskimi Wersetami”, w których mamy wszak do czynienia z elementami typowymi dla rzeczonego gatunku.

Mały twórczy świat -> nMiM04

Kiedyś – prawie wszyscy. Dziś – nieco mniejsza liczba, ale jednak wciąż znacząca część. Tak czy inaczej – grali na potęgę. Kto? Oczywiście projektanci gier. Jakich? Tych aktualnie najpopularniejszych, czyli wideo. Ba, wielu pionierów gier wideo jako dzieciaki czy nastolatki lubili gry jako takie, a D&D oraz złożone planszówki w szczególności. Większość z nich zaczęło od fascynacji grami, a skończyło na ich tworzeniu.

Bardziej science czy bardziej fiction? -> nMiM03

Fantastyka naukowa to pojęcie bardzo pojemne. Przyjęło się uznawać, iż najczęściej opisuje ona wydarzenia umiejscowione w przyszłości, a opiera się na hipotetycznym rozwoju nauki czy technologii. Słynny pisarz, Arthur C. Clarke w odpowiedzi na pytanie „Czym właściwie jest fantastyka naukowa?” powiedział: próby zdefiniowania fikcji naukowej będą kontynuowane tak długo, jak długo ludzie będą pisać prace doktorskie. Przyjęło się też mówić, że za science fiction uznajemy to, co nazwiemy utworem przynależnym do tego gatunku. W efekcie fantastyka naukowa to gatunek znacznie obszerniejszy niż fantasy, ale również trudniejszy – w większości wypadków, rzecz jasna. O ile bowiem w fantasy niemal wszystko da się wytłumaczyć istnieniem magii, o tyle w fantastyce naukowej już tak łatwo nie jest (choć oczywiście bardzo zaawansowanej technologii nie da się odróżnić od magii, ale o tym przy innej okazji)… Wspomniany Clarke podawał także następującą definicję: fantastyka naukowa jest tym, co nie może się wydarzyć – na szczęście; fantasy jest tym, co nie może się realnie wydarzyć – niestety.

Wyglądamy jeszcze lepiej i gramy dalej! -> nMiM03

Trudno pogodzić się z upływającym czasem – choć im człowiek starszy, tym łatwiej. Dlatego też niekoniecznie trzeba do przeszłości wracać. Pogódźmy się z tym, że słodkie czasy nocnych sesji nie powrócą i że trudno wykrzesać ze zmęczonych członków dawny ogień. To rzecz jasna nie powód, aby się poddawać. Wręcz przeciwnie. Warto tylko mieć na uwadze to, że dziś fascynują nas inne rzeczy niż wczoraj. Dlatego też warto przyjrzeć się jakie mamy upodobania i co możemy z nich „wykrzesać”.

Dobrze wyglądamy i gramy po 40. –> nMiM01

Gdzieś w głębi duszy wielu z nas – tych „wiekowych” już graczy – wciąż ma ochotę na przygody. Czy da się grać mając dziatwę, pracę i inne hobby? Oczywiście, ale musimy się pogodzić z pewnymi ograniczeniami. Zapewne znajdziecie w tym tekście wiele truizmów, ale może kilka spostrzeżeń okaże się cennych dla graczy w podobnej sytuacji co ja:)