NIELUDZKA ŚWIADOMOŚĆ

Nie widzimy rzeczy takimi, jakie są;
widzimy je takimi, jacy sami jesteśmy

David Zindell

Zastanawiając się nad istnieniem nieznanych ludziom stanów świadomości, można podążyć dwiema drogami. Pierwsza z nich prowadzi do istot człowiekowi niepodobnych. Druga – do ludzi należących do cywilizacji niepodobnej do naszej (rozwiniętej technologicznie lub umysłowo).

Jeśli chodzi o tzw. obcych, to bardzo łatwo wyobrazić sobie istnienie wielu różnych stanów świadomości niepodobnych w żaden sposób do stanów człowieka. W przypadku choćby robali z książki Orsona Scotta Carda[1] mamy do czynienia ze świadomością inteligentnego roju. W grze „Alternity”[2] pojawiają się również istoty zwane teln, których inteligencja rodzi się dopiero, gdy zbierze się około 40 osobników. Zważywszy, iż są to pasożyty, ich świadomość i stany świadomości dalekie są od ludzkich. Innych niezwykłych obcych żyjących w klanach, a podzielonych na woluntarnych i niewoluntarnych – świadomych i nieświadomych – opisuje Walter Jon Williams[3].

W przypadku większości wspomnianych istot (i wielu innych opisywanych w science fiction) pojawiają się byty o zupełnie odmiennej budowie anatomicznej. Trudno stwierdzić, które części ich ciał odpowiadają za wzrok, a które za słuch – o ile w ogóle takich zmysłów używają. W tym przypadku brak podobieństwa do człowieka. Łatwo jest nam stwierdzić, że – na przykład – psy są świadome, gdyż zdajemy sobie sprawę z działania ich zmysłów. Choć nie mamy dostępu do świadomości tych zwierząt, wiemy, że są one świadome – jest to dobrze potwierdzonym faktem empirycznym, a świadectwa potwierdzające ów fakt są zupełnie zniewalające[4]. Czy równie silne twierdzenie będziemy mogli podać w przypadku istot obcych? Jednakże Searle zdaje sobie sprawę, że świadomość mogła się wyłonić również w systemach, które nie są zbudowane ze związków węgla, lecz opierają się na jakimś innym podłożu chemicznym[5].

Przy okazji tej ścieżki trzeba też wspomnieć o robotach i zaawansowanych komputerach oraz o SI. Maszyny te są bardzo często w fantastyce naukowej obdarzane inteligencją i świadomością. O ile w przypadku robotów stany świadomości mogą być podobne do ludzkich (wszak człowiek buduje je „na swoje podobieństwo”), o tyle komputery obdarzone SI wydają się być czymś zupełnie innym. Za sztandarowy przykład stanu świadomości nieznanego nam, a istniejącego u inteligentnych maszyn można uznać wyłączenie czy też uśpienie – tzn. moment, kiedy urządzenie jest niejako odłączone od zasilania lub nie przeprowadza żadnych operacji, lecz jednocześnie pozostaje włączone. Ten stan niewątpliwie różni się od śmierci, choć jest jej podobny. Nie jest to również sen, gdyż w mózgu człowieka nawet podczas snu zachodzą jakieś procesy. Uważa się nawet, że śniąc jesteśmy na wpół świadomi; potrafimy się również obudzić, jeśli będą miały miejsce jakieś specyficzne okoliczności (choćby włączenie się budzika). W wyłączonym komputerze nie zachodzą zaś żadne procesy. Nie może on również przebudzić się (włączyć) samoistnie. Tego tematu dotyczy jednak inny rozdział pracy.

W przypadku drugiej ścieżki – ścieżki rozwoju człowieka – o wielu nieznanych ludziom stanach opowiada Walter Jon Williams w „Aristoi”[6]. Obecne w umyśle głównego bohatera jaźnie, ich współdziałanie, ich myśli i działania, a także zarządzający wszystkim komputer reno – to wszystko sprawia, że stany świadomości Gabriela będą bardzo różne od ludzkich. Innym przykładem są ludzcy diagnostycy ze „Szpitala kosmicznego” Jamesa White’a[7]. Człowiek, który jednocześnie identyfikuje się z dwiema czy trzema innymi rasami, zna dogłębnie ich fizjologię, odruchy, dietę oraz cechy świadomości, będzie miał zupełnie niezwykłe stany świadomości.

CO MYŚLĄ ROBALE?

Nie chcieliśmy mordować, a kiedy to zrozumieliśmy, nie przylatywaliśmy więcej. Póki was nie spotkaliśmy, uważaliśmy się za jedyne myślące istoty we Wszechświecie. Jak mogliśmy uwierzyć, że świadomość pojawi się u samotnych zwierząt, które nie potrafią śnić wzajemnie własnych snów? Skąd mieliśmy wiedzieć? Mogliśmy żyć w pokoju.[8]

Tak właśnie myślą robale. Ich świadomość jest nieludzka, gdyż żyją one w rojach, którym przewodzą królowe. Niegdyś roje walczyły ze sobą, a królowa wypędzała lub zabijała dziecko, mające szansę stać się kolejną królową. Aż wreszcie nadszedł czas wielkiej matki, która postanowiła zatrzymać i uczyć nową królową. Zanim udało jej się urodzić odpowiednią jaźń, wiele musiała zniszczyć. Kopiec dwóch królowych stał się najpotężniejszy. Rozwijał się coraz bardziej, a ich córki przyłączały się do nich w pokoju. Tak w świecie robali narodziła się mądrość.

A potem robale napotkały ludzi. W pierwszym momencie uznały ich za zwierzęta. Trudno im było zrozumieć, że zabicie człowieka to morderstwo. Dla nich morderstwem było jedynie zniszczenie królowej, ponieważ przerywało ono genetyczną linię. Potem – kiedy zrozumiały, że mają do czynienia z istotami myślącymi – wycofały się. Jednak ludzkość nie darowała im pierwszego, nieświadomego ataku i po wielu latach, za sprawą Endera Wiggina, udało im się zniszczyć robale.

Nie do końca jednak. Ender odnalazł na jednej ze zdobytych planet kokon królowej. A robale porozumiały się z nim poprzez ansibl[9]. Znajdująca się w kokonie królowa rozmawiała z nim, a Ender opisał historię tych istot, tłumacząc ludziom, że nie są potworami, ale innymi inteligentnymi istotami. Przekazał ludzkości przesłanie królowej kopca.

Gdybyśmy tak potrafili się porozumieć (…). Ale skoro nie było to możliwe, prosimy tylko o jedno: byście nas pamiętały nie jako wrogów, ale jako siostry, zmienione w potwory przez tragiczny Los, Boga czy Ewolucję. Gdybyśmy mogły się pocałować, ten cud sprawiłby, że stałybyśmy się ludźmi w waszych oczach. Ale zabijałyśmy się. Mimo to witamy was teraz jak gości i przyjaciół. Wejdźcie w nasz dom, córki Ziemi; żyjcie w naszych tunelach, zbierajcie plony z naszych pól. Bądźcie naszymi dłońmi, robiącymi to, czego same już zrobić nie możemy. Drzewa rozkwitajcie, pola dojrzewajcie, grzejcie je słońca, i bądźcie żyzne, planety. To nasze przybrane córki przybyły do domu.[10]

GENIUSZE

Robale były organizmami, które mogłyby powstać na Ziemi. Pod względem molekularnym nie zaskakiwały niczym, a ich materiał genetyczny również nie był jakoś bardzo różny. Ludziom przypominały owady, ale ich organy wewnętrzne były bardziej złożone niż u owadów. Robale posiadały również szkielet wewnętrzny, a ich szkielet zewnętrzny był w zaniku. Mimo to ich przodkowie mogli przypominać ziemskie mrówki.

Można przypuszczać, że cechująca robale świadomość roju zapewniała królowym pełną kontrolę nad wszystkimi swoimi dziećmi. Królowe porozumiewały się z sobą w jakiś telepatyczny sposób i podobnie rozkazywały robotnicom oraz wojownikom (zakładając, oczywiście, że taki był podział w kopcach).Wszystkie ich myśli istnieją razem, równocześnie.[11] Tak naprawdę wśród istot tych było tylko kilka lub kilkanaście inteligentnych jednostek, do których docierały bodźce od wszystkich innych. Robale działały więc w sposób dość schematyczny, jednak były doskonale zdyscyplinowane. Jakby występowała u nich jedna świadomość, a każdy robal był stopą lub dłonią. A kiedy umiera królowa, członki przestawały działać. Utrata zaś kilku robali to niczym obcięcie paznokcia.

Czy świadomość tych kilku królowych była podobna do ludzkiej? Zapewne nie, bowiem istoty te kontrolowały tysiące, miliony, a może nawet miliardy innych robali. W tej społeczności – przypominającej hierarchię termitów – nie było też miejsca na jednostki wybitne, na różnorodność. Królowe były do siebie podobne, dzieliły bowiem swe myśli. Jak można przypuszczać, reszta robali przekazywała im dane w podobny sposób. I nie myślała, a jedynie perfekcyjnie wykonywała czynności. Wśród robali nie istnieli więc geniusze, którzy pojawiają się pośród ludzi. One były zdolne tylko do jednego genialnego pomysłu na raz.

Nie wiadomo, czy samodzielnie myślący robal miał szansę zaistnieć. Z punktu widzenia opisanej w książce biologii jest to mało możliwe. Jeżeli jednak zrodziłby się taki robal, musiałby on być niezwykle wyobcowany. Bardziej samotny niż rozbitek na bezludnej wyspie. Może byłby banitą, a może szalonym lub nawiedzonym prorokiem…

ROZUM GRUPOWY

Opisane w grze „Alternity: Star*Drive” telny to pasożyty przypominające wyglądem robaki, mające do centymetra długości. Pojedyncze stworzenia nie są inteligentne. Świadomość oraz pewne psychiczne moce pojawiają się dopiero wtedy, gdy zbierze się od 10 do 100 telnów. Na rodzinnej planecie pasożytują one na bezokich stworzeniach. Bez żadnych problemów potrafią jednak wykorzystać i inne istoty jako gospodarzy. Pasożyty wydają rozkazy zdolnym do kontrolowania siebie stworzeniom (inteligentnemu bądź nie) w sposób subtelny, wykorzystując swe moce psychiczne. Gospodarz może nawet nie zdawać sobie sprawy, że został zainfekowany. Trudno również stwierdzić, czy w danej istocie mieszkają pasożyty. Czasem zaczyna ona mówić o sobie w liczbie mnogiej, co wzbudza pewne podejrzenia. Jednak niedługo potem telny osiągają kolejny etap rozwoju, podczas którego pożerają ciało gospodarza. Oczywiście pasożyty mogą wcześniej opuścić zainfekowane ciało.

Trudno sobie wyobrazić, jak może wyglądać świadomość takiej istoty – czy istot. Wprawdzie pojedyncze telny są pozbawione inteligencji, ale wzrasta ona wraz z ich liczbą. Kiedy zaś pasożytów będzie za dużo, ich grupowy rozum szwankuje. Stworzenia te posiadają moce psychiczne, więc można przypuszczać, że tworzą wspólnotę telepatyczną, w której w pewnym momencie rodzi się świadomość. Subtelny wpływ na gospodarzy zachęca do stwierdzenia, że istoty te są dość inteligentne (przynajmniej gdy ich liczebność sięga 100)[12].

Jakie są jednak stany świadomości telnów? Przede wszystkim myślą one o sobie w liczbie mnogiej, należy więc przypuszczać, że nie potrafią zrozumieć czym jest jeden byt. Pojedyncze telny najpewniej nie są świadome swego istnienia poza grupą. Nie wiadomo, czy zachowują one pamięć inteligentnych bytów, które tworzyły z innymi pasożytami. Trudno też ocenić, czy zdają sobie sprawę ze swego istnienia jako pojedynczych jednostek. Ponieważ ich świadomość rodzi się nagle i równie nagle może zniknąć, trudno ją opisać. Jest po prostu zbyt obca dla człowieka, by nawet snuć przypuszczenia.

Można jednak założyć, w stanie podzielenia, kiedy telnów jest zbyt mało, aby stworzyć grupowy umysł, znajdują się one w jakimś półświadomym stanie, w którym kieruje nimi tylko instynkt. Kiedy zaś połączone telny zostaną rozdzielone, powrócą do stanu „pierwotnego” – stanu myślowego spowolnienia lub nawet odrętwienia.

Rozpatrując takie byty jak telny warto przytoczyć pytania postawione przez Searle’a: W jaki sposób nierozumne cząstki materii generują inteligencję? oraz W jaki sposób nieświadome cząstki materii generują świadomość?[13]. Searle wszak zastanawia się, jak pozbawione świadomości pojedyncze neurony (czyli pojedyncze telny) wywołują świadome stany mentalne. A telny charakteryzuje coś więcej niż inteligentne zachowanie.

UKOCHANA

Niezwykły rodzaj istot opisał Walter Jon Williams w „Stacji Aniołów”[14]. Trudno nawet stwierdzić, czy była to jedna istota, w której skład wchodziło kilkaset innych. Opisywanym Klanem Blask przewodzi Ukochana, posiadająca władzę dawania życia i odbierania go. Tworzy ona nowe istoty, z których część jest woluntarna (rozumna i świadoma), część niewoluntarna, a część półrozumna. Byli wśród nich wojownicy, tragarze i mediatorzy… (Ukochana ma zdolność tworzenia wielu sług[15]) Wszystkie te istoty co pewien czas jednoczyły się z Ukochaną, przekazując jej swą wiedzę, otrzymując od niej wiedzę i przeżywając rozkosz. Kiedy umierały, przestawały być potrzebne lub zaczynały zagrażać równowadze Ukochanej, trafiały do specjalnej komnaty, w której ulegały rozpuszczeniu, by ich materię mogli wykorzystać kolejni słudzy. W przypadku, gdy nie były zjednoczone z Ukochaną, otrzymywały od niej polecenia poprzez rytmiczne bębnienie.

Istotom tym trudno było zrozumieć dwoje ludzi, z którymi się spotkali.

Obcy mieli źle w głowach, to było jasne. Wszechświat Dwunastki określała JEDNOŚĆ, symbolizowana ostatecznym, transcendentnym zespoleniem z Ukochaną. Obcych jednak cechowała DWOISTOŚĆ, życie w schizofrenicznej dualności: Ojciec-‑Matka, Mężczyzna-Kobieta. Lojalności beznadziejnie pomieszane, beznadziejnie splątane. Nawet sam cel istnienia samca trącił bluźnierstwem, a koncepcja, że jego rola polega raczej na rozprzestrzenianiu plazmy genetycznej niż na starannym jej przechowywaniu, była nie tylko niezdrowa, ale absurdalna.[16]

Woluntarnego Dwanaście – oddanego sługę Ukochanej – przerażało rozbicie ostatecznej JEDNOŚCI. Przerażała go samotność cechująca ludzi i… Ukochaną. Ta myśl i jej podobne doprowadziła wielu służących Ukochanej do szaleństwa, a jednocześnie zanieczyściła jej umysł. Dlatego też Dwunastka, odpowiedzialny za kontakt z ludźmi, został odizolowany od innych służących, by nie zanieczyścić ich myśli. Ukochana traktowała ludzi jako istoty poślednie, nawet prymitywne.

OGÓLNY WOLUNTARNY DWANAŚCIE

Ręce i nogi były do siebie podobne, każda z nich zakończona trzema palcami i parą przeciwstawnych kciuków. Proporcje kończyn niewiele się różniły – nogi były tylko nieco grubsze. Obcy w ogóle nie miał szyi. W niemal sześciennej głowie, w górnej ścianie, tkwiła para bardzo człowieczych oczu o ciemnych źrenicach w białych gałkach ocznych, osadzonych w pionowych, otoczonych zmarszczkami szczelinach. Gdy istota pochyliła się nad swym nadajnikiem, Ubu dostrzegł lekką wklęsłość na szczycie głowy.[17] Woluntarny Dwanaście miał również bezzębne usta w kształcie spłaszczonego owalu, z których wysuwały się dwa wstążkowate, rozgałęzione twory.

Dwunastka podczas rozmowy ze zwykłym człowiekiem, będącym przywódcą napotkanego statku, źle się czuł. Nie potrafił pojąć, że nie kontaktuje się z innym woluntarnym. Taka sytuacja nie wchodziła w zakres jego rozumienia. Dwunastkę irytowało, że człowiek ciągle mówi o sobie samym: „Rozumiem”, „mnie”. Dwunastka z trudem formułował wypowiedzi w ten sposób, choć ludzki język nie dawał mu w tej sferze zbyt wielkiego wyboru. Człowiek jakby prowokował swoją samotnością, niepoprawną osobnością.[18]

Podstawą kontaktów między ludźmi a Ukochaną był handel wymienny. Negocjator – Dwunastka – w uznaniu zasług otrzymał prawo (i rozkaz) wyruszenia w podróż z ludźmi do ich części wszechświata. W tym czasie ogląda odpowiedniki filmów (ekscyty) i poznaje cywilizację człowieka. Podczas jednego z ekscytów wpada w stan odrętwienia, ponieważ opowiada on o spisku mającym na celu zabicie rodzica, co jest dla niego wielkim złem.

Dwunastka staje się negocjatorem, prowadzącym rozmowy z ludźmi i jedynym obcym, który przynajmniej trochę ich zna. Ulega jednak zbytniemu – przynajmniej podług Ukochanej – zatruciu myśli i musi zostać zniszczony.

NIEZWYKŁE ŚWIADOMOŚCI

Zarówno Ukochana, jak i jej słudzy, w szczególności Ogólny Woluntarny Dwanaście, posiadają dziwną, połączoną ze sobą świadomość. Ukochana traktuje swe sługi niczym narzędzia, które – gdy przestaną jej być potrzebne – zmienia na nowe, wykorzystując stary materiał. Dwunastka zaś jest nieodwołalnie związany ze swą panią, im jednak lepiej poznaje ludzi, tym na więcej rzeczy zaczyna sobie pozwalać, udzielając nawet rad Ukochanej. Niemniej świadomość tych istot jest nam zupełnie obca. Przede wszystkim ze względu na JEDNOŚĆ, którą wszyscy odczuwają. JEDNOŚĆ z Ukochaną, w porównaniu z którą samotność człowieka wydaje im się czymś nienaturalnym. Obcy nie potrafią zrozumieć ludzi, nie potrafią pojąć ich jednostkowej inności. Ukochana zresztą nie akceptuje inności i samodzielności, dlatego też niszczy Dwunastkę.

Niewątpliwie ciekawym elementem jest identyfikacja wszystkich sług Ukochanej ze swą władczynią – panią i stworzycielką. Identyfikują się oni z nią nie tylko jeśli chodzi o postrzeganie (dzielą się wszak wszystkimi zebranymi danymi), ale również myśli i uczucia. Kiedy Jedyna odczuwa radość, słudzy również się cieszą. Kiedy się smuci, słudzy odczuwają przygnębienie. Sami zaś nie posiadają niezależnych uczuć, chyba że zostaną skażeni, tak jak to miało miejsce z Dwunastką.

JEDEN CZŁOWIEK – WIELE JAŹNI

Gabriel jest Aristosem. Należy do elity ludzkiego społeczeństwa. Jest panem techniki. Posiada ogromną wiedzę i możliwości, które pozwoliły mu stworzyć własną planetę, gdzie jest czczony niczym bóg. W umyśle Gabriela „żyją” inne osobowości, zarządzane komputerowym programem – reno – którym wydaje rozkazy. Posiadają one ograniczoną wolę, mogą również sterować ciałem Gabriela, jeśli tylko on sobie tego zażyczy. Są to tak naprawdę rozwinięte i specjalnie opanowane świadomości z rozszczepionej jaźni człowieka. Tak można opisać bohatera książki Waltera Jona Williamsa „Aristoi”.

Gabriel potrafi jednocześnie rozmawiać w świecie rzeczywistym i zdobywać dane poprzez swe świadomości. Z boku, jego działania – gdyby ktoś był w stanie je postrzegać – możnaby uznać za rodzaj schizofrenii. Albo bardzo rozwiniętej wielopodzielności. Otrzymywanie danych od różnych świadomości na raz, a jednocześnie obcowanie ze światem rzeczywistym nie jest zapewne łatwe.

Gabriel zakończył el ocho i znowu objął Zhenling (Cyrus zachwycił się gładkim łukiem jej karku). Spojrzała na niego z doskonałym chłodem. (Nie ufaj jej, powiedział Mataglap (…).[19]

To tylko jeden z przykładów, w którym dwie świadomości – Cyrus i Mataglap – współpracują z Gabrielem. Nie prowadzą jednak z nim rozmowy, co również często ma miejsce. Wymieniają one z aristosem swoje spostrzeżenia i uwagi – ponieważ samodzielnie myślą, ich rozważania pomagają Gabrielowi. A on potrafi rozmawiać z czterema (i więcej) swymi świadomościami, dostawać dane z reno i zajmować się czymś w świecie rzeczywistym.

ŚWIADOMOŚĆ WIELU ŚWIADOMOŚCI

Jak wygląda świadomość Gabriela? Czy każda z rozszczepionych jaźni jest świadoma swego istnienia? Czy różnią się one od siebie? Czy bez Gabriela potrafią działać i myśleć?

Na te pytania niełatwo odpowiedzieć. Można przypuszczać, że Gabriel to człowiek, który w wyniku genetycznych zmian i ewolucji wypracował sobie sposób na kontrolowania i współistnienie z taką liczbą świadomości. Świadomości, które potrafią żartować, mają swoje cechy charakterystyczne i zwyczaje. Z jednej strony są one ograniczone do umysłu Gabriela i muszą wykonywać jego polecenia (biorąc pod uwagę ustalane priorytety), z drugiej posiadają pewną wolną wolę. I zapewne wszystkie są świadome swego miejsca w świecie i faktu, że przynależą do ciała Gabriela.

A czy z kolei Gabriel ma poczucie, że to nie są jego świadomości? Że to jakieś niezależne byty istniejące w jego umyśle? Zapewne po części tak. Wszak sam (z pomocą rozwiniętej technologii) je wykształcił i opanował dzięki reno. Ma również poczucie własnej, odrębnej świadomości (może „wyłączyć” pozostałe), czego nie można powiedzieć o pozostałych.

HIPNOTAŚMY

W „Szpitalu kosmicznym” James White opisuje działanie hipnotaśm, zawierających pełne dane o fizjologii różnych istot zamieszkujących wszechświat. Osoba, która przyswoiła sobie taśmę, zaczynała odczuwać efekty „podwójnego widzenia” psychologicznego, mającego coraz większy wpływ na umysł. Dzięki owym hipnotaśmom człowiek (lub dowolna inna myśląca istota) stawał się jakby dwoma istotami jednocześnie, choćby – w przypadku głównego bohatera – człowiekiem z Ziemi nazwiskiem Conway oraz wielkim pięciusetczłonowym zespołem telfi. Niestety, ta hipnotyczna edukacja miała również pewną wadę. Osoba przechodząca „szkolenie” nie tylko otrzymywała opis wiedzy, ale również i całą osobowość istoty dysponującej tą wiedzą. Nic dziwnego tedy, że Diagnostycy, którzy zatrzymywali w głowach czasem i dziesięć różnych zapisów jednocześnie, często zachowywali się dziwacznie.[20]

Conway, którego pierwsze zetknięcie z hipnotaśmą przemieniło w zespół telfi, nienajlepiej na nią zareagował. Ponieważ nie skasował odpowiednio szybko danych z umysłu, świadomość i zwyczaje obcej istoty miały na niego coraz większy wpływ. Z początku czuł się po prostu dziwnie i podobnie zachowywał. Potem było mu zimno, coraz zimniej. A choć był samotnikiem, nagle poczuł się wyalienowany, samotny i opuszczony przez przyjaciół. Wreszcie nie mógł się zdecydować na oczyszczenie umysłu i niemalże zginął, zachowując się coraz bardziej jak istota telfi.

DIAGNOSTYCY

Reakcja Conwaya na jedną hipnotaśmę była nienajlepsza. Pierwsza hipnoedukacja niemal skończyła się dla niego śmiercią. Jak więc w porównaniu z nim musieli czuć się Diagnostycy, którzy przechowywali w umyśle kilka taśm? Wszak przez to w ich umysłach „mieszkało” kilka innych istot. Pod tym względem przypominali Gabriela z „Aristoi”, choć nie mieli do czynienia z jaźniami. Jednakże oni musieli bardzo się wysilać, by kontrolować nowe, niebezpieczne dla ich ciał odruchy. A jednak potrafili to i dokonywali w zakresie medycyny cudów – z nużącą regularnością. Na dodatek ich praca wymagała od nich pewnej dozy szaleństwa.

NIELUDZKA ŚWIADOMOŚĆ

W świecie robali świadomość posiadają królowe. Ich „członki” są tylko wykonawcami zadań – wojownikami czy budowniczymi. Stracenie jednego z nich nie ma znaczenia. Królowa nieustannie „produkuje” nowych na zastępstwo. Produkuje i kontroluje – wydaje rozkazy, które są natychmiast wykonywane. Tylko ona i inne jej podobne istoty w świecie robali posiadają świadomość. Kilka, może kilkanaście istot kontrolujących miliardy narzędzi, istot połączonych ze sobą jakąś telepatyczną siecią, nie potrafiących zrozumieć, że można rozmawiać czy przekazywać dane za pomocą techniki.

Świadomość królowych musi być w niezwykły sposób podzielona. Z jednej strony wiedzą one, co czynią ich „narzędzia”, z drugiej są nieustannie połączone z innymi królowymi. Potrafią wspólnie śnić swoje sny, są więc do siebie niezwykle podobne. Brak w nich różnorodności, brak sporów, kłótni czy wymiany poglądów. Ich świat jest bardzo uporządkowany. I nudny.

Świat Ukochanej i jej woluntarnych, niewoluntarnych oraz półrozumnych jest już bardziej skomplikowany. Ukochana kontroluje swe sługi całkowicie, jednoczy się jednak z nimi tylko od czasu do czasu. Przekazuje im informacje w postaci dźwiękowej, są więc one – przynajmniej woluntarni – rozumne. Mają świadomość, skupiającą się przede wszystkim wokół Ukochanej, zmuszającą ich do wykonywania jej rozkazów, ale jednak pozwalającą na rozwój i na własne zdanie.

Sama Ukochana jest zagadką. Posiada ogrom wiedzy wszystkich swych sług, którzy się z nią zjednoczyli. Jest tak naprawdę samotna, bowiem nawet woluntarni nie są w stanie jej dorównać. Podobnie jak królowe robali, traktuje więc swe sługi czysto narzędziowo. I choć we wszechświecie istnieją inne ukochane, przewodzące innym klanom, ona nigdy ich nie spotyka. Wszystko dokonuje się za pośrednictwem woluntarnych, których traktuje jak narzędzia. A celem jej życia wydaje się być przetrwanie. Czy w części wszechświata, w której istnieją podobne Ukochanej istoty, jej żywot byłby inny? Zapewne tak, gdyż Ukochana wydaje się być banitką.

W wizji Williamsa zastanawia samotność. Słudzy Ukochanej boją się jej. Nie potrafią pojąć rozdzielenia typowego dla człowieka. Dla nich zjednoczenie i JEDNOŚĆ są terminami najważniejszymi. Samotności może dostąpić Ukochana. Ich świadomość jest zawsze skupiona na JEDNOŚCI.

W przypadku telnów na samotność nie ma miejsca – na samotność świadomie wybraną. Pojedynczy teln może nawet nie zdawać sobie sprawy ze swego istnienia. Zdobywa inteligencję i rozumność w chwili, gdy połączy się z innymi podobnymi sobie istotami. Im większą stworzą wspólnotę, tym będą potężniejsze. Czy wykreują jeden mózg, jeden umysł? Czy może dzięki połączeniu dziesiątków ich ciał powstanie niezwykły probabilistyczny umysł złożony z kilkudziesięciu osobników pojedynczo ustalających pewne czynności – a o podjęciu działania decydować będzie większość? A może splecione ze sobą telny wytwarzają jakiś rodzaj nadświadomości? Trudno stwierdzić.

Podobnie jak trudno powiedzieć, czy Gabriel posiada jedną świadomość. Czy może jego „główna” świadomość „działa” na innym, wyższym poziomie, niż zarządzane przez reno podświadomości (o ile można je tak nazwać)? W jaki sposób jest on w stanie je kontrolować? I na ile są one samodzielne?

Podobne pytania rodzą się w przypadku Diagnostyków. Na jak wiele mogą oni pozwolić umysłowi innej istoty zawładnąć swoim ciałem? I to umysłowi pozbawionemu cech osobowych – typowemu przedstawicielowi danej rasy. Jak kontrolują oni swą świadomość? Czy zdają sobie jeszcze sprawę z tego, kim są i kim byli? Czy myślą o sobie jako o istocie ludzkiej (lub innej), czy raczej jako o niezwykłej mieszance kilku osób? I jak bardzo potrafią kontrolować swe szaleństwo?

Jak widać fantastyka potrafi podać przykłady wielu niezwykłych świadomości. Zwykle jednak nie opisuje ich tak dokładnie, byśmy łatwo mogli przeprowadzić ich analizę. Są one jednak przedstawione w sposób logiczny, nie pozostawiający wątpliwości, czy dana istota mogłaby powstać lub żyć. Dzięki temu możemy snuć hipotezy i wyciągać wnioski, zastanawiając się, czy takie są nieludzkie świadomości żyjące gdzieś we wszechświecie?

Hop do następnej części



[1] Orson Scott Card „Gra Endera”, wyd. Prószyński i ska. 1994.

[2] Różni autorzy „Alternity”, TSR, 1998.

[3] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000.

[4] John R. Searle „Umysł na nowo odkryty”, wyd. PIW 1999, str. 108.

[5] John R. Searle „Umysł na nowo odkryty”, wyd. PIW 1999, str. 131.

[6] Walter Jon Williams „Aristoi”, wyd. MAG 1997.

[7] James White „Szpital kosmiczny”, wyd. ALFA 1987.

[8] Orson Scott Card „Gra Endera”, wyd. Prószyński i ska. 1994, str. 253.

[9] Ansibl to pewien rodzaj sieci komputerowej opisanej w książce.

[10] Orson Scott Card „Gra Endera”, wyd. Prószyński i ska. 1994, str. 254.

[11] Orson Scott Card „Gra Endera”, wyd. Prószyński i ska. 1994, str. 212.

[12] W terminologii gry poziom inteligencji ustala się liczbowo. Inteligencja stu połączonych telnów wynosi 15, podczas gdy zwykły człowiek może mieć maksymalnie 14 inteligencji, a przeciętna inteligencja człowieka wynosi 9-10.

[13] John R. Searle „Umysł na nowo odkryty”, wyd. PIW 1999, str. 85.

[14] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000.

[15] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000, str. 176.

[16] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000, str. 147.

[17] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000, str. 157.

[18] Walter Jon Williams „Stacja Aniołów”, wyd. MAG 2000, str. 162.

[19] Walter Jon Williams „Aristoi”, wyd. MAG 1997, str. 144.

[20] James White „Szpital kosmiczny”, wyd. ALFA 1987, str. 60.

więcej...