Zbliża się Apokalipsa

Księżyc nieśmiało wychylił swą krągłą twarz zza chmur, oświetlając zasnute dymami miasto. Wysokie kominy i strzeliste, gotyckie budynki oskarżycielsko wskazywały w niebo. Mroczne ulice pełne były smutnych, pędzących w niewiadomym celu ludzi i opuszczonych, pozbawionych środków do życia bezdomnych. Gigantyczne fabryki wypluwały z siebie plugawe wyziewy, którymi zatruwały ziemię, wodę i powietrze. Lasy umierały, a wraz z nimi zwierzęta. Człowiek, nieświadom swej roli, powoli niszczył matkę-ziemię. Gdzieś w ciemnościach nocy rozległo się wycie wilka. Po chwili dołączyło do niego drugie, a potem trzecie. To wilkołaki - garou - zwoływały zgromadzenie, na którym rozprawiać będą o przyszłości i wspominać legendy przeszłości. Jak zwykle spotykały się caernie - świętym miejscu obdarzonym wielką mocą. Tym razem na zgromadzenie przybyły przede wszystkim młode szczenięta, które czeka największa próba - Rytuał Przejścia. Dopiero po jego przejściu stanął się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa garou.

Na środku polany stał wiekowy, siwowłosy człowiek otoczony przez siedzące na trawie postacie. To były szczenięta - szczenięta zrodzone z człowieka lub wilka. Dlatego też część z nich była młodzieńcami - mieli kilkanaście, może dwadzieścia lat, zaś reszta młodymi, pokrytymi bujną sierścią wilkami.

- Starsi zwą mnie Płaczącym Nad Poległymi - rozpoczął swą opowieść mężczyzna. - Jestem Fianną, bardem, jednym z tych, którzy przechowują wiedzę o podobnych nam i przekazują ją następnym pokoleniom. Dziś opowiem wam o garou, bo właśnie nimi jesteście. Wielu z was, szczenięta, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak naprawdę wygląda otaczający nas świat. Dlatego też opowiem wam, co was czeka, kiedy opuścicie tę spokojną ziemię, którą pobłogosławiła nasz matka, Gaja.

- Część z was narodziła się z łon ludzkich kobiet. Ci widzieli potężne labirynty miast. Czuli wdzierającą się w nozdrza woń spalin. Spotkali się z korupcją, brutalnością i bezkarnością ludzkich małp. Natknęli się na biednych i bezdomnych. Widzieli dzieci umierające z głodu na ulicach, szalejące gangi i mroczne speluny. Musicie jednak wiedzieć jeszcze, że w ciemnościach nocy kryją się wampiry-krwiopijcy, potężni magowie władający mrocznymi mocami i przeróżny pomiot Żmija - Żmija, który niegdyś był źródłem równowagi, ale stał się przyczyną apokalipsy.

- Pośród wilkołaków już wam nadano imię. Zwą was homidami, zrodzonymi z człowieka.

- Was, dzieci lasu, zwą lupusami. Wy urodziliście się jako wolne i nieskalane wilki, ale mimo to poznaliście potęgę Żmija. Widzieliście wycięte lasy, splugawioną ziemię, zanieczyszczone rzeki. Słyszeliście szczekanie psów, czuliście na sobie czujne oczy myśliwych. Widzieliście swych wilczych braci zastrzelonych i uwięzionych w sidłach. Wy też zetknęliście się z pomiotem Żmija.

- Musicie wiedzieć, że są jeszcze garou, których nie zalicza się ani w poczet lupusów, ani homidów. Zwie się ich metysami, są bowiem zdeformowani psychicznie lub fizycznie. Nad narodzinami tych wilkołaków ciąży klątwa rodziców, którzy złamali święte słowa Litanii. Litanii, której słów musicie się nauczyć. Zapisano w niej wszelkie zasady, którymi musimy się kierować. A Litania zakazuje łączenia się w pary garou. Nakazuje zaś walczyć z pomiotem Żmija w każdej jego postaci, słuchać starszych i wiele innych rzeczy. Już niedługo nauczycie się każdego słowa, które w niej zapisano.

Starzec westchnął i przerwał na chwilę. Tak wiele wiedzy winien przekazać szczeniętom, a tak mało było czasu. Już za chwilę opuszczą bezpieczny caern i stoczą swą pierwszą walkę z pomiotem Żmija. Dla niektórych będzie to pierwsze i ostatnie starcie. Dla innych początek nowego życia.

- Gaja obdarzyła nas mocą przemieniania się w jedną z pięciu postaci. Możecie przyjąć kształty wilka lub człowieka, stać się prawie człowiekiem i prawie wilkiem oraz crinosem - bestią, o której opowiadają legendy ludzi.

Przerwał na chwilę, by zaczerpnąć tchu. Nie pozwolił jednak czekać swym słuchaczom zbyt długo.

- Spójrzcie na księżyc - ciągnął dalej. - To Luna, siostra Gai, naszej matki. To ona wyznacza drogę, którą kroczymy. Ja urodziłem się wtedy, kiedy księżyc nie był jeszcze w pełni, choć minął już połowę drogi ku niej. Właśnie w tym czasie rodzą się bardowie, którzy opiewają chwałę i przechowują wiedzę o przeszłości. Kiedy księżyc świeci najjaśniej, rodzą się wojownicy, w największym stopniu przepełnieni szałem. Dla nich krew jest winem, walka przyjemnością, a życie ciągłą wojną - brutalną, okrutną i krótką. Podczas nowiu na świat przychodzą błaznowie i wesołki, których wielu traktuje jak głupców. Nie róbcie jednak tego - pośród żartów można znaleźć wiele mądrości. Są pośród garou również mędrcy i wizjonerzy. Tacy rodzą się, gdy księżyc jest w pierwszej lub ostatniej kwadrze. Żyją najbliżej świata duchów - Umbry - i najłatwiej jest im się do niego przedostać. Są tajemniczy i niedostępni, obdarzono ich bowiem niesamowitą wiedzą i mocą.

- Kiedy księżyc jest w połowie drogi do pełni, jasność jest w równowadze z ciemnością, a ludzka natura z naturą bestii. Urodzony w tym czasie wilkołak jest sędzią, którego honor leży poza wszelkimi podejrzeniami. On rozsądza spory i walczą o pokój pośród swych braci.

- Pamiętajcie, że życie garou zależy nie tylko od tego, jaki księżyc przywita go podczas narodzin. O wiele większy wpływ ma plemię, do jakiego przynależy. Niegdyś Gaja spoglądała na wiele plemion przemierzających jej łono. Teraz pozostało ich tylko trzynaście. My przynależymy do Fianna. Przechowujemy wiedzę o przeszłości i uczymy o niej. Potrafimy się radować, ale również walczyć. Poza nami są również i inni. Każde plemię jest potężne i każde posiada inne cele. Tubylcy Betonu żyją w miastach, zbyt blisko pomiotu Żmija, by pozostać nieskalanymi. Władcy Cieni stali się tak ambitni, że nie myślą już o niczym, poza wykazaniem swej wyższości. Synowie Fenrisa są zbyt nieokiełznani, by można im było ufać. Czarne Furie to dzikie kobiety bez reszty oddane Dzikunowi. Czerwone Szpony to nienawidzący ludzi lupusy. Dzieci Gai jako jedyne żyją (a raczej starają się żyć) w harmonii z całą planetą. Gantożuje przypominają raczej szakali niż wilki, prowadzą bowiem marną egzystencję na ulicach miast. Milczący Wędrowcy to bardzo tajemniczy podróżnicy, wiecznie przemierzający Ziemię. Patrzący w Gwiazdy są mistykami, kontemplującymi życie i wsłuchanymi w siebie. Srebrne Kły to arystokracja, która cieszy się chyba największym szacunkiem. Uktena było niegdyś potężnym plemieniem, którego członkowie rozumieli świat duchów lepiej niż ktokolwiek inny, przemierzającym Amerykę, jednak niewielu z nich pozostało do teraz. Podobni Indianom Wendigo dziś kryją się w cieniach, ale niegdyś do nich należały bezkresne przestrzenie Ameryki.

- Wciąż wspominamy Białych Wyjców, których plugawy Żmij przemienił w swe sługi - Tancerzy Czarnej Spirali, Croatanów, którzy przed wiekami dumnie stali na straży Ameryki. Nikt jednak nie układa pochwalnych pieśni na cześć Bunyipów, wstydzimy się bowiem swych czynów. To my, garou, zniszczyliśmy ich doszczętnie. Pozwoliliśmy, by ogarnął nas szał i poddaliśmy mu się. Pamiętajcie, by go kontrolować, bowiem gdy stracicie panowanie, może się wydarzyć wiele zła.

- Powiadaj╣, ┐e przed wiekami by│o inaczej, ┐e niegdyť potŕ┐na Triada - Dzikun, Tkaczka i »mij - pozostawa│a w rˇwnowadze. Wtedy ťwiat by│ piŕkny i spokojny. Dzikun by│ wieczn╣ zmian╣, chaosem. Jednak pewnego dnia sta│o siŕ coť z│ego. Plec╣ca wspania│y, idealny wzˇr Tkaczka popad│a w ob│ŕd. »mij zosta│ uwiŕziony w pajŕczynie i ze stra┐nika rˇwnowagi sta│ siŕ zwiastunem Apokalipsy, plugawi╣c wszystko czego siŕ dotkn╣│. Na stra┐y Gai - Matki-Ziemi - pozostaliťmy jedynie my. Nadchodzi jednak czas, kiedy wypełni się Przepowiednia Feniksa, opisująca znaki nadchodzącej Apokalipsy i ją samą.

Westchną, myśląc o smutnym końcu, który czeka Ziemię, o nieuniknionej zagładzie i z góry przegranej walce, w której nie można się poddać.

- Każde z was, szczenięta, został obdarzony pewnymi mocami. Z czasem poznacie ich więcej i nauczycie się lepiej z nich korzystać. Niektórzy z was lepiej opierają się rozsiewanym przez Żmija truciznom. Inni rozsiewają wokół siebie silny zapach człowieka, który każde zwierzę rozpozna. Są zapewne i tacy, którzy lepiej słyszą lub widzą. Może kiedyś, gdy zdobędziecie więcej doświadczeń i gdy doceni was wataha, poznacie więcej mocy - jak porozumiewać się ze zwierzętami, jak wywoływać szaleństwo, bądź też jak tworzyć iluzyjne obrazy.

- Kiedy dorośniecie, posiądziecie również wiedzę o rytuałach i obrzędach garou. Dowiecie się, jak i kiedy je odprawiać. Będziecie coraz częściej brać udział w zgromadzeniach. W końcu osiągnięcie wysoką rangę w naszym społeczeństwie i wszyscy będą was szanować.

Jeśli tylko dożyjecie - dokończył w myślach. Kolejny raz spojrzał w niebo poszukując natchnienia. Księżyc minął już połowę drogi. Zbliżał się świt. Czas kończyć.

- Zaraz opuścicie to miejsce, by stoczyć swą pierwszą prawdziwą walkę, by odprawić Rytuał Przejścia. Pamiętajcie jednak, że to dopiero początek waszych zmagań. Wiedzcie, że zbliżają się ostatnie dni. Znaki to potwierdzają i nawet wy czujecie zbliżającą się Apokalipsę. Ludzie zniszczyli ziemię, wycięli drzewa, wybili zwierzęta, zatruli powietrze, splugawili glebę, zanieczyścili wodę. Żmij już powstaje by zaćmić księżyc i pożera wszystko, czego dosięgnie. Nie ma już miejsca, w którym moglibyśmy się ukryć. Nadchodzi koniec, zbliża się Apokalipsa…

więcej...