Wiedza i władza, czyli rządy filozofów

Wiedza – Zespół przekonań zgodnych z rzeczywistością, ogół umiejętności ludzkich albo danego umysłu.

Władza – Prawo rządzenia, rozporządzania kimś; panowanie, rządy nad kimś.

Za Słownikiem języka polskiego PWN, 1993.

Celem niniejszej pracy jest przedstawienie platońskiej wizji państwa, ze szczególnym uwzględnieniem wskazanego w niej związku między wiedzą a władzą. Ponieważ jednak Platon stworzył niezwykle spójną koncepcję swej rzeczpospolitej, nie da się uniknąć innych, poruszonych przez niego kwestii.

Rozpatrując tytułowy związek, należy się wpierw zastanowić, jaka wiedza tak naprawdę wchodzi w rachubę, a dokładniej: jaka wiedza uprawnia do sprawowania rządów. Nie chodzi nam wszak tylko o wiedzę taktyczną, którą przez wiele lat szczycili się władcy. Nie wystarcza również sama wiedza ekonomiczna, którą teraz tak się ceni. To samo dotyczy wiedzy praktycznej i teoretycznej, matematycznej i przyrodniczej… Platon – zdając sobie sprawę, że umiejętność kierowania państwem jest, czy powinna być, nauką[1] i to taką, która nad nimi wszystkimi [innymi umiejętnościami] panuje i nad prawami i troszczy się o wszystko w państwie, i najwłaściwiej robi ze wszystkiego jedną tkaninę[2] – rozwiązał ten problem, obejmując wszelką wiedzę klamrą „wiedzy o Dobru”, z której wypływała wszelka pozostała. Platoński mąż stanu wiedział więc nie tylko, czym jest państwo, ale także, jakie powinno być jego życie – w przeciwnym bowiem razie stawał się partaczem. Autor Politei nie rozpatrywał również możliwości, w której władza nie związana była z wiedzą i odwrotnie, choć łatwo wyobrazić sobie takie przypadki. Pamiętajmy jednak, że Platon tworzył koncepcję państwa idealnego, abstrahując tak naprawdę od rzeczywistości, choć uważał, iż jego teorię da się wprowadzić w życie. Oczywiście zdawał sobie sprawę, jak wyglądają rządy we współczesnych mu państwach, o czym pisze w Liście siódmym: wszystkie państwa obecne, wszystkie razem wzięte, ile ich jest, źle się rządzą[3]. Jednakże z racji przyświecającego mu celu mógł w centrum swej idei, swej wiecznej rzeczpospolitej, umieścić Dobro, na którym oparł szczęśliwość, wielkość i ponadczasowość tytułowej republiki.

Przedstawiona przez Platona koncepcja państwa jest niezwykle ścisła, dlatego też trudno ją w kilku zdaniach opisać; nie jest to również temat niniejszej pracy. Spójność Politei ma również wpływ na fakt, że bardzo ciężko wyodrębnić jedynie te fragmenty, które bezpośrednio odpowiadają tematowi.

Platon w swej Politei przedstawił pełną i zupełną koncepcję państwa. Opisał nie tylko podział obywateli na trzy stany z przeznaczoną im rolą. Skupił się również na wychowaniu dzieci oraz młodzieży, doborze władców i problemach społeczeństwa. Jego sprawiedliwe państwo było uniwersalistyczne i totalne – zakazywano w nim, na przykład, poezji, pozwalając jedynie tworzyć hymny na cześć bogów i bohaterów; brak w platońskiej idei również podstaw społeczno-rozwojowych i miejsca na różne ustroje. Platon nie zapomina jednak o celu państwa, którym ma być sprawność moralna oraz szczęśliwość mieszkańców, a nie tylko ekonomiczna wystarczalność. Innymi słowy: tworzy [on] ponadhistoryczną koncepcję państwa, mającą swe oparcie w odwiecznej i niezmiennej idei państwa[4]. W owym państwie szczęście nie zależy od reform czy zmiany rządów, ale od odnowy moralnej państwa i jednostki. Odnowa ta zaś ma polegać na poddaniu rzeczywistości społecznej wiedzy o Dobru i szczęściu jako takim, poddaniu mądrości filozofów[5]. Tak więc osią całej idei jest Dobra i dotykający go filozofowie.

Zastanówmy się teraz, jak wygląda platońskie państwo.

Platon opisuje wizję „państwa sprawiedliwego”, przedstawiając Sokratesa i jego przyjaciół, którzy uznają, że w tym państwie winny być trzy stany: mądrych zwierzchników (zwanych też strażnikami), odważnych żołnierzy (czyli pomocników) oraz pracowitych rolników i rzemieślników (a więc ludzi zarobkujących). Owe stany odpowiadają również trzem częściom duszy: rozumnej, zapalczywej i pożądliwej. Cnotą pierwszej z nich jest mądrość (czyli wiedza), drugiej – odwaga, a trzeciej – powściągliwość. Kierujący państwem zwierzchnicy oraz ich pomocnicy rezygnują z dóbr materialnych, a ci drudzy również z życia rodzinnego. Oczywiście nie dotyczy to rzemieślników i rolników, którzy posiadają majątek, muszą jednak jednocześnie zaspokajać niezbędne potrzeby żołnierzy i zwierzchników.

Ludzie tworzą państwo, ponieważ żadna jednostka sama w sobie nie jest samowystarczalna. Nie zapewnia ono jednak tylko spełnienia potrzeb materialnych, bowiem zwraca również uwagę na życie umysłowe i na moralność. Według Platona państwo winno nie tylko wyznaczać zdania obywatelom, ale także wychowywać człowieka cnotliwego, a wiec dobrego i szczęśliwego w społeczeństwie. O tym zaś może orzekać jedynie filozofia, która potrafi dojrzeć urzeczywistnianie się idei Dobra. A owa idea jest niezwykle ważna, gdyż właśnie dzięki niej lub poprzez nią wszystko staje się przydatne i pożyteczne[6].Dobro jest kryterium, dzięki któremu stojący na czele państwa wiedzą, czego mają strzec. Muszą się więc wpierw przybliżyć do Dobra. A ponieważ tylko filozofowie mogą dostąpić oglądu tej idei, to podstawą istnienia państwa i warunkiem wypełnienia jego zadań są ich rządy. Platon za warunek szczęśliwości państwa i jego obywateli uznaje rządy filozofów. Bez nich obywateli, ustrój i państwo czekają tylko nieszczęścia: ani państwo, ani ustrój państwowy, ani tak samo człowiek nigdy nie będzie doskonały, zanim na tych nielicznych miłośników mądrości, których dziś ludzie nie nazywają złymi, tylko twierdzą, że z nich nie ma żadnego pożytku, jakaś konieczność ze zrządzenia losu nie spadnie, żeby się, chcąc czy nie chcąc, sprawami państwa zajmować zaczęli, a państwo, żeby ich słuchać musiało, albo zanim synów dzisiejszych naczelników państw i królów, albo ich samych jakiś duch boży nie natchnie, żeby prawdziwą filozofię prawdziwie kochać zaczęli[7] oraz: zanim ród filozofów nie uzyska władzy, to nie ustaną nieszczęścia ani dla państwa, ani dla obywateli, ani też ustrój (…) nie dojdzie do skutku w praktyce[8].

Oczywiście Platon nie zamierza doprowadzić do żadnej rewolucji. Wręcz przeciwnie, jego filozofowie winni być proszeni o sprawowanie władzy: Bo to przecież nie jest naturalne, żeby sternik miał prosić marynarzy, aby raczyli go słuchać, ani żeby mądrzy mieli pukać do drzwi bogatych. (…) jeśli choruje bogaty czy tam choruje ubogi, to jeden i drugi powinien pukać do drzwi lekarza, i tak samo każdy, komu potrzeba, żeby nim rządzono, do drzwi tego, który rządzić potrafi, a nie żeby rządzący prosił rządzonych o to, aby sobą rządzić pozwolili – jeżeli on tylko jest naprawdę coś wart[9].

Filozofia jest więc źródłem oraz kryterium wiedzy i umiejętności rządzenia. Dlatego też tylko nieliczni mogą dostąpić władzy w państwie – wykształceni i przysposobieni filozoficznie, których poprosi się o sprawowanie władzy. To ich mądrości i wiedzy o Dobru oraz szczęściu należy poddać rzeczywistość społeczną. Nie mogą być młodzi, a wywodzić winni się z klasy żołnierzy; być najlepszymi przedstawicielami owej klasy – rozumnymi, szanowanymi, kochającymi państwo i uważającymi jego interesy za swoje własne.

Na czele państwa stoi więc król-filozof, bowiem demokratyczna zasada rządzenia jest według Platona absurdem: władca musi rządzić, opierając się na wiedzy, a wiedza musi być poznaniem prawdy[10]. Przybliża on ten temat, posługując się metaforą statku, którego kapitan przewyższa wszystkich na okręcie wielkością i siłą, tylko przygłuchy jest i ma jakoś krótki wzrok, a na sztuce żeglarskiej też się mało rozumie[11]. Załoga owej łodzi buntuje się, przejmuje władzę i zaczyna ucztować. Nie wie jednak, jak sterować statkiem, ani nawet jaki winien być kapitan. W ten sposób Platon zarzuca demokracji ateńskiej, iż w jej przypadku politycy nie znają się na rządzeniu, a lud kiedy chce zmienia swych władców. Wszystko sprawia takie wrażenie, jakby do kierowania państwem nie była potrzebna żadna specjalna wiedza. Dlatego też Platon proponuje rządy króla-filozofa, który nie dość, że zna kurs, to jeszcze potrafi go wyznaczyć, przetrwać burze i pokonać wszelkie przeciwności. Ów filozof powinien być najpiękniejszym owocem wychowania realizowanego przez państwo: nikt inny tylko on potrafi jakby naszkicować konkretny zarys idealnego państwa i wypełnić go treścią, gdyż posiada znajomość świata form i może wziąć je za model przy kształtowaniu rzeczywistego państwa[12]. Platon jest więc przeciwny koncepcji wybierania ludzi do sprawowania urzędów – bez względu na sposób.

Z kolei w dziele zatytułowanym Politicus Platon bierze pod uwagę możliwość sprawowania rządów przez więcej niż jednego człowieka. Stwierdza wszakże, iż najlepsza jest oczywiście władza monarchiczna, pod warunkiem jednak, że nie jest to tyrania. Demokracja zaś jest spośród tych wszystkich praworządnych ustrojów najgorsza, a spośród wszystkich nierządnych najlepsza[13]. Jeśli jednakże władzę sprawowałaby rada filozofów, to sytuację można by łatwo sprowadzić do rządu jednego władcy, gdyż kierujący się ideą Dobra filozofowie nie kłóciliby się i mieli przed sobą jasno określony cel. Zapewne takie rządy odpowiadałyby Platonowi, nie byłaby to jednak ani demokracja (nie potrzebne byłyby bowiem dyskusje czy wybory), ani tyrania.

Można postawić pytanie, czy tematem Politei jest sprawiedliwość czy idealne państwo. Z punktu widzenia Sokratesa i Platona nie ma ono jednak sensu, gdyż według nich moralność szła w parze z polityką. Wszakże człowiek miał się rozwijać moralnie jedynie wtedy, gdy rozwijał się politycznie. Co więcej, filozof musi być królem-filozofem, gdyż jego zadaniem jest uczenie społeczności i prowadzenie jej ku zbawieniu.

Wiemy już, że koniecznym, ale i wystarczającym warunkiem urzeczywistnienia państwa idealnego jest to, aby rządzący stali się filozofami, albo filozofowie rządzącymi[14]. Co jednak uprawomocnia to stwierdzenie? Oczywiście posiadana przez filozofów wiedza, którą zawdzięczają bliskości bogom, a co za tym idzie – Dobru. Obcując z ładem i pięknem filozof, sam się ładem wewnętrznym napełnia i do boga zbliża, o ile to człowiek potrafi[15]. Filozof kontempluje więc i naśladuje to, co boskie, po czym kształtuje siebie zgodnie z widzianym obrazem, a następnie – otrzymując władzę i przewodząc państwu – będzie owo państwo odpowiednio kształtował.

Nie jest to jedyny powód, dla którego władza winna trafić w ręce filozofów. Platon przedstawia również strukturę państwa tak, jakby była odpowiednikiem dualistycznej struktury człowieka – ciału podlegającemu duszy. Dlatego też w państwie wszystko, co ziemskie, winno podlegać temu, co nadziemskie, człowiek pracujący nad środkami do życia ciała człowiekowi mającemu kierownictwo myśli i znawstwo dwóch absolutnych wartości w świecie idei dobra i szczęścia[16].

Filozof posiada wiedzę, której nikt inny osiągnąć nie zdoła. Otrzymał prawo i możliwość kontemplacji Dobra. Zapewne chciałby przez resztę życia spędzić właśnie je kontemplując. Wcale nie chce zająć się rządzeniem, co Platonowi odpowiada, bowiem państwo, w którym ludzie mający rządzić najmniej się garną do rządów, w tym muszą być rządy najlepsze i najbardziej wolne od wewnętrznych niepokojów, a gdzie rządzący są nastawieni przeciwnie, tam i stosunki panują wprost przeciwne[17]. Filozof jest więc najlepszym kandydatem na władcę, a ponieważ na dodatek zaciągnął dług wobec państwa, które go wychowało i które przeznaczyło mu odpowiednią rolę, dlatego też musi odrzucić pragnienie owej kontemplacji i zająć się innymi – wskazać im drogę do Dobra. Państwo nie może bowiem pozwolić na to, by tylko jeden stan był szczęśliwy; wszystkie stany muszą szczęścia dostąpić i wzajemnie się wzbogacać. Według wizji platońskiej zatem najwyższa „władza polityczna” staje się najwyższą i konieczną „służbą” ze strony tego, który kontemplując Dobro, wprowadza je do rzeczy i poprzez działalność polityczną rozdaje je innym[18].

Skonstruowana przez Platona wizja państwa jest nieprzekładalna na rzeczywistość choćby z racji niemożności dotarcia do idei Dobra. Jednakże nawet zastępując ją mniej górnolotną ideą szczęścia wspólnoty czy, po prostu, dobrem kraju, trudno byłoby stworzyć ową politeę. Trudno bowiem sobie wyobrazić – szczególnie w naszych czasach – podział na trzy stany i podporządkowanie się temuż podziałowi wszystkich obywateli. To samo dotyczy kwestii wychowania, rezygnacji z dóbr materialnych i tak dalej.

Porzućmy jednak te mniej ważne elementy platońskiej wizji państwa i skupmy się na samej wiedzy. Bo przecież w naszej rzeczywistości staramy się, by rządzący krajem politycy legitymowali się właśnie przede wszystkim wiedzą. Jest ona oczywiście bardziej konkretna i skupia się tylko na pewnych aspektach życia – nie jest ogólna jak wiedza uzyskana dzięki kontemplacji idei Dobra. I nawet – jak już proponowałem – zastępując ową utopijną ideę Dobra bardziej przyziemną: dobrem państwa, nie uda nam się urzeczywistnić platońskiej wizji. W naszych czasach nie zostaną wprowadzone raz jeszcze rządy monarchii, gdyż – jak pokazuje historia – nie sprawdziły się najlepiej. A nawet jeśli rządzić państwem będzie rada filozofów (czyli demokratycznie wybrany rząd, co z pewnością Platonowi by nie odpowiadało), to trudno wyobrazić sobie, by zgadzali się ze sobą. Wszakże nawet w Polsce wszyscy politycy twierdzą, że przyświeca im przede wszystkim dobro ojczyzny, niemniej na jednomyślność nie możemy narzekać.

Nie oznacza to jednak, że platońska idea jest w całości nieaktualna, choć z pewnością utopijna. Dlaczego? Ponieważ wskazał on na wielkie znaczenie wiedzy i na fakt, że władza jej pozbawiona nie ma szansy się sprawdzić. Szkoda, że dziś nikt nie zwraca na to uwagi. Co więcej, uznał rządzenie za naukę i chciał uczyć jej młodzieńców, jakby spodziewając się, na przykład, dwudziestowiecznych kierunków uniwersyteckich kształcących polityków. Z pewnością jednak brak w naszych czasach osób, których można by uznać za prawdziwych mężów stanu w rozumieniu platońskim. Mężów stanu, którzy posiadaliby potrzebną wiedzę; którzy rządziliby nieco z przymusu, ale zawsze uznawaliby interesy państwa za swoje; którzy rozumieliby się siebie i szanowali nawzajem; którzy potrafiliby wskazać innym, jak żyć i co robić. I to jest chyba w platońskiej idei najbardziej ponadczasowe.


Bibliografia

Frederick Copleston Historia filozofii, przełożył Henryk Bednarek, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1998.

Jan Legowicz Historia filozofii starożytnej Grecji i Rzymu, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1973.

Platon Listy, przełożyła Maria Maykowska, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1987.

Platon Państwo, przełożył Władysław Witwicki, Spółdzielnia Wydawnicza „Wiedza” Warszawa 1948.

Platon Sofista. Polityk, przełożył Władysław Witwicki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1956.

Giovanni Reale Historia filozofii starożytnej, przełożył Edward Iwo Zieliński, Redakcja Wydawnictw Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Lublin 1996.

W. Stróżewski Wykłady o Platonie, Kraków 1992.


[1] Frederick Copleston Historia filozofii, tom I, str. 255.

[2] Platon Polityk, str. 195.

[3] Platon List siódmy w Listy, str. 27.

[4] Jan Legowicz Historia filozofii starożytnej, str. 180.

[5] Jw., str. 180.

[6] Stróżewski Wykłady o Platonie, str. 86.

[7] Platon Państwo, tom II, str. 35.

[8] Jw., str. 39.

[9] Jw., str. 17.

[10] Frederick Copleston Historia filozofii, tom I, str. 262.

[11] Platon Państwo, tom II, str. 14.

[12] Frederick Copleston Historia filozofii, tom I, str. 262.

[13] Platon Polityk, str. 190.

[14] Giovanni Reale Historia filozofii starożytnej, tom II, str. 305.

[15] Platon Państwo, str. 37.

[16] Jan Legowicz Historia filozofii starożytnej, str. 181.

[17] Jw., str. 173.

[18] Giovanni Reale Historia filozofii starożytnej, tom II, str. 313.

więcej...