Wiedza a Poznanie lub Poznanie a Wiedza i ich granice

wiedza – zespół przekonań zgodnych z rzeczywistością, ogół umiejętności ludzkich albo danego umysłu; erudycja, uczoność; nauka

poznanie – zdobycie, zdobywanie wiedzy; wiedza przyswojona

za Słownikiem języka polskiego PWN

W niniejszej pracy chcę zastanowić się nad możliwością i konsekwencjami uzyskania absolutnej wiedzy i/lub absolutnego poznania. Co może się stać, kiedy nasze poznanie będzie zawsze pewne i zupełne? Jeśli nie będziemy mieli wątpliwości z nim związanych? Jaki będzie miało to wpływ na wiedzę? I odwrotnie, co wyniknie z osiągnięcia wiedzy nie mającej granic, obejmującej wszystkie aspekty naszego życia, wszechświata i czego sobie tylko zażyczymy? Jak taka wiedza wpłynie na poznanie?

Nie mam tu wcale zamiaru przedstawiać programu, który pozwoli nam sięgnąć poza granice wiedzy i poznania (daleko mi od tego!). Nie rozróżniam również rodzajów wiedzy (na – chociażby – formalną, przyrodniczą i humanistyczną lub praktyczną i teoretyczną). Nie interesuje mnie także sposób poznania – czy będzie to metoda berkley’owska, czy kantowska jest bez znaczenia dla tematu tej pracy. Nie definiuję również żadnych kryteriów prawdy i pewności – zakładam po prostu, że wiedza i poznanie właśnie takie będą. Nie wnikam w to, w jaki sposób doświadczenie, zmysły czy odczucia wpływają na poznanie czy wiedzę. Te wszystkie problemy uznaję za nieistotne dla tematu pracy.

Czy istnieją granice i czy można je osiągnąć?

Nad problemem istnienia granic wiedzy zastanawiało się wielu filozofów. W przypadku myślicieli zwanych przez mnie „teologicznymi”[1] problem ten rozwiązuje się sam z siebie. W ich rozumieniu Bóg jest istotą nieograniczoną, a więc posiada również nieograniczoną niczym wiedzę, czyli też wiedza nie może tu posiadać granic, byłaby bowiem nadrzędna wobec Absolutu i ograniczała go, co nie jest możliwe.

Inaczej jest w przypadku tych ludzi, którzy nie wierzą w istnienie Boga lub uznają innych bogów, w jakiś sposób ograniczonych. W tym przypadku pojawiają się liczne wątpliwości, nurtujące nawet dzisiejszych mieszkańców globu ziemskiego. Czy nie jest tak, że gdy odpowiemy na jedno nurtujące nas pytanie, pojawiają się dwa inne? Czy wszystko nie wskazuje na to, że im więcej wiemy, tym wiemy mniej? Można się tu posłużyć analogią[2] dwóch kół. Wyobraźmy sobie je, styczne wewnętrznie. Mniejsze, leżące w środku większego, symbolizuje obszar naszej wiedzy. Natomiast większe – obszar niewiedzy. Jak widać, im więcej wiemy, tym większy jest obszar kontaktu się z niewiedzą.

Jak jednak łatwo się domyślić, kiedyś mniejsze koło wypełni większe, a nawet rozszerzy się jeszcze bardziej, wypełniając całą płaszczyznę czekającej na nas wiedzy.

Podobnie rzecz ma się z poznaniem. W przypadku „teologów” argument jest analogiczny – ograniczenie poznania ograniczałoby Boga. Z kolei jeśli mamy do czynienia z filozofami innego pokroju, można podać następujący argument. Każdego dnia poznajecie coś nowego, coś, czego jeszcze nie doświadczyliście. Przedstawiając w pierwszej ćwiartce układu współrzędnych, gdzie oś Xsymbolizowałaby czas, a oś Y – zdobywane poznanie, łatwo zauważyć, że „pole poznania” rozszerza się w nieskończoność.

Jednak i w tym przypadku łatwo można sobie wyobrazić sytuację, w której poznanie wypełni całą pierwszą ćwiartkę układu współrzędnych kartezjańskich.

Oczywiście ktoś może mi zarzucić, że już teraz znamy przykłady rzeczy, których nie będziemy wiedzieć. O tym mówi Zasada Nieoznaczoności Heisenberga, pierwsze twierdzenie Goedla, to można wywnioskować z Teorii Względność.

Owszem, nie potrafimy teraz podać jednocześnie położenia i prędkości cząsteki elementarnej; nie potrafimy teraz zaksjomatyzować teorii liczb; nie potrafimy teraz dokładnie stwierdzić, co się dzieje z ciałami, falami itd. poruszającymi się z prędkością bliską światła lub blisko ciał o dużej masie. Ale wszystko to dotyczy teraz i świadczy tylko o tym, że wiedza jest lokalnie ograniczona. Nie znaczy to jednak, że tak też będzie za jakiś czas. W końcu przez wiele lat nikt nie potrafił dowieść lub obalić Wielkiego Twierdzenia Fermata. Powstawały coraz to nowe teorie, które miały to umożliwić, a które wiodły matematykę na nowe tory. W końcu jednak udało się – przekroczono lokalną granicę. Być może ostateczna granica wiedzy i poznania leży w nieskończoności, czy ktoś jednak powiedział, że nie można jej przekroczyć? Możemy posłużyć się tu analogią do liczb pierwszych. W tej chwili potrafimy wskazać ponad kilka tysięcy liczb pierwszych, które pojawiają się na początku zbioru liczb naturalnych. Nie jest mimo to możliwe wskazanie jakiejkolwiek cykliczności ich występowania, choć wielu matematyków próbowało tego dokonać. Istnieje jednak szansa, że cykliczność pojawia się dopiero w nieskończoności – że dopiero sięgając do niej, będziemy potrafili napisać prosty wzór liczby pierwszej rzędu 10100 000 000, co w tej chwili jest niemożliwe.

Tak samo może stać się z wiedzą i poznaniem. Teraz nie potrafimy wskazać ani ich granicy (chyba że lokalną), ani osiągnąć w nich pewności i zupełności. Nie znaczy to jednak, że takowe nie istnieją.

Tezę o istnieniu granicy wiedzy poparł (zapewne nieświadomie) Albert Einstein stwierdzając: Tylko dwie rzeczy nie mają granic: wszechświat i ludzka głupota.

Wiedza maksymalna a poznanie

Załóżmy teraz, że posiadamy wiedzę niczym nieograniczoną, maksymalną, pozbawioną wątpliwości. Pomyślmy, co się stanie, jeśli zechcemy poznać jakąś rzecz, ideę czy przedmiot. Mamy następujące możliwości:

1. Przedmiot ten jest elementem naszej wiedzy, został więc już poznany. Wystarczy tylko odtworzyć rozumowanie.

2. Przedmiot nie jest elementem naszej wiedzy[3]. W takim przypadku nieograniczona wiedza zapewni nam wszystkie możliwe narzędzia potrzebne do jego poznania. A ponieważ nasza wiedza jest pewna, więc i narzędzia będą pewne, a – co za tym idzie – poznanie jego też będzie pewne.

Można więc od razu stwierdzić, że nieograniczona wiedza pociąga za sobą pewne poznanie. Nie ma innej możliwości. Po prostu wiedząc wszystko, musimy wiedzieć wszystko – innej możliwości nie ma.

Pełne poznanie a wiedza

Załóżmy teraz, że posiadamy niczym nieograniczone, pełne i pozbawione wątpliwości poznanie. Jak w tym przypadku wyglądać będzie wiedza? Łatwo się domyślić, że pewne poznanie to narzędzie osiągnięcia nieograniczonej wiedzy, co mogę dowieść w sposób prosty: to jest oczywiste.

Z powyższego widać, że osiągnięcie maksymalnej wiedzy jest równoznaczne z pewnym poznaniem i odwrotnie – zupełne poznanie to droga do nieograniczonej wiedzy. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że osiągnięcie granic w obu tych przypadkach nastąpi niemal jednocześnie i jedna dziedzina będzie wspierać drugą w drodze ku nieograniczoności.

Konsekwencje

Należałoby się zastanowić nad konsekwencjami osiągnięcia pełni wiedzy i poznania. W tym celu posłużę się parafrazą pewnego opowiadania przeczytanego w jednym z pierwszych tomów zbioru Kroki w nieznane[4]. Rzecz się ma gdzieś w przyszłości. Naukowcy całą planetę przemieniają w wielki komputer, dodając mu coraz to nowe elektroniczne zmysły, kolejne obwody i tranzystory. Co pewien czas zadają mu jedno pytanie, na które elektronowy mózg za każdym razem odpowiada: „Za mało danych”. W końcu, po wielu latach pracy i kolejnych unowocześnieniach naukowcy po raz kolejny zadają sakramentalne pytanie: „Czy istnieje Bóg?”, na co komputer odpowiada: „Tak, teraz tak”.

Analogiczna sytuacja może się przydarzyć i nam. Bo w końcu my również dążymy do coraz to większej liczby danych (czyli wiedzy) i wyposażamy się w coraz to silniejsze zmysły (czyli narzędzia poznania – tak duchowego, jak i fizycznego). Pytanie brzmi, czy w chwili osiągnięcia pełni wiedzy i poznania też staniemy się Bogami? Jest ono jednak pytaniem raczej do socjologów, futurologów czy psychologów niż filozofów.


[1] Mam tu na myśli wszystkich tych, którzy uznają istnienie Boga za pewne, a Jego za posiadającego wiedzę nieskończoną, nieograniczoną i pozbawioną wątpliwości.

[2] Tę analogię usłyszałem w dalekiej przeszłości; nie udało mi się dokładnie ustalić jej pochodzenia – niektórzy przypisują ją Kartezjuszowi.

[3] Jest to nieco sprzeczne z postulatem wiedzy maksymalnej, ale – jak wykaże rozumowanie – prowadzi do takiego samego wniosku.

[4] Z braku pozycji nie byłem w stanie odtworzyć nazwiska autora i tytułu, za co przepraszam.

więcej...